Naszym oczom przestrzeń ukazuję zidentyfikowane i niezidentyfikowane. Dlaczego musimy identyfikować, to czego się dotykamy?

 

Dlaczego musimy walczyć i pisać swoją historię, aby rozumieć, czym jest szczęście?

 

Wszystko, co widzisz, to ciągi zależności. Każda rzecz ma swoje własne drzewo genealogiczne… Dlatego ręce, które składają się na nie, nazwę „Rodzicami”

 

1. Jeśli dostajesz posiłek na stołówce, to jakiś „Rodzic” odpowiada za jego przygotowanie. Co, jeśli tych Rodziców było więcej?

2. Niestety to ciągnie się jeszcze dalej… Jakiś inny Rodzic, musiał przecież dostarczyć surowce do kuchni, wcześniej kupując je u jeszcze innego „Rodzica”, który też pewnie skądś je nabył.

Nawet jeśli na tej liście zależności, większość Rodziców okaże się uczciwa, zawsze może się znaleźć ktoś, kto uczciwy nie jest. Jedyną możliwością pewności jest identyfikowanie drzew genealogicznych, rzeczy — które widzimy, na miarę naszych możliwości. Obudźmy w sobie naturę badaczów, badając dziś pojęcie szczęścia. Jak się o nim dowiedzieć, że w ogóle jest?

 

Gdy mniej myślisz i mniej wiesz, to jest Ci lżej. Jednak dużo może Cię ominąć, gdy nie wiesz. Gdy wiesz, jest trudniej, ale praca, którą włożysz w przezwyciężenie trudności, daję Ci satysfakcję. W głębi siebie, docenisz ją bardziej niż tę lekkość, pojawiającą się, gdy nie wysilasz się, by wiedzieć.

Siedząc, może wydawać Ci się, że jesteś szczęśliwy. Jednak szczęśliwszy jest ten, kto potrafi dostrzec szczęście w najmniejszych elementach wokół i wewnątrz siebie. Pomiędzy walkami, które toczy. Bo np. gdy walczy … i nagle zrobi sobie przerwę, rozumie, od czego odpoczywa. Jego powód jest jasny.

Inaczej jest, gdy jest wspomniana lekkość i brak walki.

To, że jest lekko — nie oznacza to szczęścia. Biała kartka — prędzej, czy później może i tak przynieść frustracje, gdy przyjdą okoliczności, które zniszczą zasłonę lekkości. Taka niezidentyfikowana lekkość nie jest trwała, zatem charakter człowieczy już być może.

Gdy walczymy, przygotowujemy się do trudniejszych treningów. Zaskoczeni, mamy większą szansę się ostać. Gdy wiemy, od czego odpoczywamy i co posiadamy. przy tym wiedząc, czego nam brakowało wcześniej. To zrozumiemy, z czego możemy się cieszyć, mając to, czego nie było.

Gdy nie ma powodu do rozumienia, a jest jedynie utrzymujące się uczucie, o którym często ten, który nie wie, nie wie, że je w ogóle ma. To, to tylko uczucie, ale nie do końca zidentyfikowane i nie wiadomo kto jest jego Rodzicem.

Czym, że jest kartka z bohomazami, jeśli nie możemy ich rozczytać? Taka lekkość może być wszystkim — a nawet tym, co się pod nią podszywa.

 

Dlaczego?

 

Bo jeśli nie możemy zidentyfikować Rodziców tego uczucia, (w tym wypadku, to doświadczenia z pól bitw itd.) To nie możemy ręczyć za ich tożsamość.
W ogóle nie zachęcam do ufania czemukolwiek, gdy nie wiemy, jakie stoją morale za tożsamością, tego czynnika, któremu chcemy zaufać.

Gdy wiemy, jakie morale kryją się za naszą walką i gdy wiemy, że je zrodziły jakieś godne źródła, jak np. miłość, szacunek, uczciwość. To możemy rozpoznać charakter szkieletu, który buduje owe morale. Dopiero teraz, wartość walki — możemy rozpoznać, poprzez morale, które je stworzyły itd… Drzewa genealogiczne są wszędzie! Tak, wszystko ma swoich Rodziców.

Jeśli naszkicujesz odpowiedni punkt na mapie swojego umysłu, zrozumiesz, że po walce, pomimo złych uczuć i doświadczeń, prawdziwe szczęście, jest w wartościach, które z niej wynikają. Taki wewnętrzny odpoczynek możesz doświadczyć i zrozumieć. Zaś białe kartki są neutralne i nawet jeśli ich noszenie wydaje się lekkie, to tylko pozory. Gdyż nie da się rozumieć i doceniać niezidentyfikowanego.

Zadajmy sobie pytanie…

Czy moglibyśmy kochać, kogoś, kogo nie znamy?

Nie.

I tak jest z białymi kartkami… nie ujawniają treści szczęścia, więc jak możemy je poznać?

Gdy przyjdą trudności do tych, którzy mają białe kartki, to mogą stać się nagle tak nieszczęśliwi — że niczym, będzie ta ich cała lekkość przed. Gdyż ciężar, do którego się nie przygotowali, może zmiażdżyć ich psychikę.

Gdy jednak walczysz, ciągle się ćwiczysz i wykształcasz w sobie równowagę. Masz epizody szczęścia, które możesz zrozumieć, a do każdej następnej trudniejszej misji, możesz być przygotowany lepiej. Dzięki temu możesz ocalić siebie i innych.

Żeby historia działała, musi się pisać. Historia pisana jedynie przez zdarzenia losowe jest pustką.

Chcesz docenić szczęście? Bierz długopis i pisz historię.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *